Szukaj Pokaż menu

Wielka księga zabaw traumatycznych LVIII

22 627  
3   7  
I bum i klik i trzask!Zaczyna się od niewinnej zabawy w piaskownicy, kończy na niewinnym spotkaniu motoroweru i roweru górskiego. A dodatkowo mamy atrakcje jazd rowerami, windami, węglarkami, pojedynki, wyzwania! Jednym słowem: trauma!

Nie powtarzajmy tego! Nigdy! Osobom o nie wypaczonej psychice odradzamy lekturę, pozostałych zapraszamy, im i tak jest wszystko jedno...


PIASKOWNICA

to było w 2 klasie podstawówki. Jak to w wielkim blokowisku w Sosnowcu, stworzonym dla ludzi z Huty Katowice, w samym środku zawsze była piaskownica (prowizora, ale była). Gdy zabawa piaskowymi babeczkami wraz z kumplami nas nie satysfakcjonowała, pomyśleliśmy, żeby zrobić mały bój. Z suchego piachu robiły się "bryłki", fajnie rozbijające się na ubraniu, nie czyniące jednak krzywdy. No i my sobie tak rzucamy, rzucamy i w pewnym momencie przyszła zgraja - w tamtym czasie - 15-latków. Widząc naszą "zabawę" zaczęli się bawić z nami, tzn. my z jednej oni z drugiej i dawaj go! Po pewnym czasie bryłki się skończyły i nie było broni. Najpierw kępy trawy, potem ziemia a na koniec kamienie i...

Mrożąca krew w żyłach historia pewnego czerwonoskórego wojownika

19 812  
2   19  
Tutaj lepiej nie klikaj!Wstawał świt nad prerią. Przy samotnej, szarej skale stało ukryte przed wzrokiem ciekawskich, niewielkie tipi. Gdy słońce wzeszło trochę wyżej, skóry zasłaniające wejście poruszyły się lekko.

Pojawiła się najpierw ręka, potem okolona kruczoczarnymi włosami głowa, wreszcie ze środka wynurzył się w całej okazałości smagłolicy, barczysty wojownik.

Samotne pióro zatknięte za opaskę kołysało się lekko na wietrze. Uważny obserwator na podstawie fantazyjnych wzorów i innych elementów zdobiących strój tej malowniczej postaci odgadłby zapewne nazwę szczepu z jakiego pochodził wojownik, lecz narrator nie był nigdy na Dzikim Zachodzie, nie ma o tym zielonego pojęcia i nie będzie wprowadzał szanownego czytelnika w błąd.
Indianin wyciągnął ręce i przeciągnął się cały aż zatrzeszczały kości.

Rozkoszne diabełki XXIX

22 709  
2   16  
Nie pytaj, po prostu klikaj.Jak zawsze wygadane, ze swoimi racjami, poglądami i ze swoją wizją świata. A kto? A dzieci!

Fakt, którego nie pamiętam, ale często matula mi to przypomina:
Gdy miałem około 4 latka, wróciłem z dworu do domu i mówię do mamy:
- Mama, daj mi coś dobrego
- Ale co byś zjadł?
- Daj mi coś takiego dobrego jak było na śmietniku

by Pyrkinho

* * * * *

Akcja w kuchni, chlast, coś wypadło z lodówki. Na to mój chłopak do swojego brata:
- Krzysiu co mamie upadło?
- Nie mogę powiedzieć.
- No powiedz...
- Szmutarda.

by Niezarejestrowana

* * * * *

Mój syn był wtedy w tzw "zerówce". W domu miał poćwiczyć pisanie elementów literek w zeszycie w trzy linie. Do napisanych na początku linii wzorów miał dopisać resztę do końca linii. Nie szło mu to zbyt składnie i ładnie. Obydwoje byliśmy już dość mocno zniecierpliwieni i postanowiłam wyjść do kuchni aby ochłonąć, a on w spokoju miał ćwiczyć dalej. Po ok.10 minutach wróciłam, a jego trzeci rządek jak po równi pochyłej zaczynał się tam gdzie powinien - tj.w 3 rządku a kończył na samym dole zeszytu. Jak to zobaczyłam, to zaniemówiłam i tylko zrezygnowana spytałam:
- Kacperku, po co tam są namalowane te linie.
Mój syn wcale się nie zastanawiając bardzo rezolutnie stwierdził:
- Mamuś, ja naprawdę nie wiem, jak wziąłem zeszyt to one już tam były. Naprawdę!

by Niezarejestrowana 

* * * * *

Ciocia moja mieszka w pewnej "zabitej dechami" wsi na Mazurach, gdzie jedynym sklepem jest nyska przyjeżdżająca do wsi raz dziennie. Tak więc nadszedł czas zrobienia zakupów do domu, zakupów w rodzaju szeroko pojętej chemii gospodarczej i innych dóbr użytkowych, niedostępnych w nysce. Najbliższy tego typu sklep był w pobliskiej większej wsi. Przed wyjazdem Cioci szanowny Wuj poprosił o butelkę denaturatu, niezbędną do rozcieńczenia jakiejś tam farby czy lakieru. Akurat prośbę usłyszał najmłodszy synek Cioci i Wujka, co to właśnie miał z Ciocią jechać do sklepu.
Akcja:
Zakupy na ukończeniu, Ciocia gorączkowo próbuje sobie przypomnieć, czy jeszcze czegoś nie potrzeba, pasta do zębów kupiona, proszek do prania też, a niecierpliwa ekspedientka dopytuje się co jeszcze. W tym momencie wypala najmłodszy:
- Mamo, mamo weź jeszcze butelkę "dykty" dla taty, mówił, że mu się skończyła.
Ciotka do dziś nie pamięta jak wyszła ze sklepu, a ludzie ze wsi do dziś podejrzliwie oglądają wuja, czy aby denaturatem nie opity...

by Niezarejestrowany 

* * * * *

Sąsiedzi mają córkę - Olę. Mała jest strasznie rozpuszczona i nie idzie z nią wytrzymać.
Jak mała się urodziła, to sąsiedzi kupili kamerę i nagrywali coś przy byle okazji. Widziałem kiedyś fragment filmu nakręconego na mikołajki. Ola wchodzi do pokoju... patrzy na górę prezentów i wola:
- Ja pieldole.
Niezapomniane... śmiałem się chyba przez godzinę

by Niezarejestrowany 

* * * * *

Uczę Karolinę wierszyka (z gatunku tych ambitnych wierszyków ):
W pokoiku na stoliku stało mleczko i jajeczko,
przyszedł kotek, wypił mleczko, a ogonkiem stłukł jajeczko.
Przyszła pani, kotka zbiła, a skorupki...
Na co Karolina z radością dokańcza:
Wsadziła do dupki!

Błagam, nie pytajcie, skąd u dziecka takie pomysły.

by Naniby

* * * * *

Swego czasu moje dzieciątko prosiło mnie, żebym problemy zostawiała w domu i jadąc po niego do szkoły miała na ustach szczery uśmiech. Odebrałam dzisiaj mojego kochanego synka (T)omusia ze szkoły z uśmiechem od ucha do ucha. No i co usłyszałam w zamian?
- (T) No to mi się podoba, ładnie się uśmiechasz.... Ale i tak się z Tobą nie ożenię...
Mój błąd polegał na tym, ze niepotrzebnie zaczęłam drążyć temat.
- (Ja) A dlaczego kochanie?
- (T) Bo jesteś za stara, policzyłem to sobie dokładnie, jak ja będę miał lat 22 to Ty będziesz miała 58 lat, będziesz za stara...
Nie wiem jak to skubany wyliczył, ale się pomylił.
- (T) A po drugie... Kto by Cię chciał z trójką dzieci?..

by Nominka

* * * * *

Tej historii nie mogę pamiętać z oczywistych względów - nie było mnie wówczas na świecie. To babcia (Ala) przyjaciółki mi opowiedziała, jakim była onegdaj Rozkosznym Monsterkiem.
Nie mam pojęcia który to był rok, okolice wojny. Mała Ala poszła ze swoją mamą do kościoła, oczywiście wystrojona jak na tamte lata przystało - sukienka, podkolanówki, Kokarda... Stoją i słuchają mszy, ale młoda jeszcze nie za wiele rozumie i się nudzi. Szturcha swą rodzicielkę, stęka i pojękuje, a kiedy dostała jej się reprymenda nie wytrzymuje i na cały głos, z teatralnym wręcz oburzeniem krzyczy czochrając swoją fryzurkę:
- A ja mam TAKIE wszy, a ona mi TAKĄ kokardę założyła!!!

(babcia insektów nie miała, jeno symulowała ;)

by SatAnka

* * * * *

Mam sporo młodszą kuzynkę na imię ma Agnieszka. Pewnego razu gdy wybierałem się z wujostwem na bal sylwestrowy ciotka założyła już swoją kreację i weszła do dużego pokoju w celu zaprezentowania się rodzinie. Wszyscy oczywiście zachwyceni strojem zaczęli zachwalać ciotkę i jej kreację. Nagle do pokoju wpada około trzyletnia wtedy Aga łapie za sukienkę maca ogląda krytycznym okiem i ze stoickim spokojem na twarzy mówi:
- Mamo co to za szmata?" Śmiech rodziny zagłuszył wszystko, niestety po tym komentarzu na przebranie czasu już nie było.

by Prezesstargard 

* * * * *

Krzyś (lat prawie trzy) w kąpieli. Na brzeg wanny wyszedł mały robaczek jakie często można spotkać w blokowych łazienkach (taki co się wije i szybko ucieka). Junior zauważył robaczka:
- He he he. Były nas miliooooony.

by Morris_M

 Pamiętaj, dzięki Tobie seria może kwitnąć! Co zrobić? Ano przypomnieć sobie odzywki dzieciaków, spisać je i podesłać do mnie. Tu podaję linek zaufania. Klikaj i pisz!
2
Udostępnij na Facebooku
Następny
Przejdź do artykułu Mrożąca krew w żyłach historia pewnego czerwonoskórego wojownika
Podobne artykuły
Przejdź do artykułu Kiedy wychodzisz za mąż po 30. – Demotywatory
Przejdź do artykułu Lansky: Wspomnienia kierownika wesołej budowy II
Przejdź do artykułu Znajdź różnice - profesjonalny poradnik
Przejdź do artykułu Lansky: Wspomnienia kierownika wesołej budowy I
Przejdź do artykułu Ludzie, którzy mieli niesamowitego farta
Przejdź do artykułu Lansky: Kierownik po godzinach
Przejdź do artykułu Typowe matki w akcji - jak tu ich nie kochać?
Przejdź do artykułu Sposoby na za długie wizyty
Przejdź do artykułu Rodzynki (z) wykładowców - Zawodowcy z Legnicy

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą